MOJE WETO WOBEC INTERNETOWEJ DEZINFORMACJIOświadczenie Henryka Piecucha

Mój stan zdrowia nie pozwala mi już na jałowe, wycieńczające utarczki z biurokracją polskiej Wikipedii (vide: „List otwarty do Wikipedii” na stronie internetowej wydawnictwa CB). Kiedy szanowana przeze mnie niegdyś internetowa encyklopedia nagle zmienia mój życiorys w paszkwil noszący znamiona ordynarnego hejtu, a moje oficjalne prośby o sprostowanie są odsyłane na przysłowiowy „Berdyczów”, mówię: dość! Nie będę kopał się z koniem ani prosił anonimowych moderatorów o łaskę szacunku dla faktów.

Jako autor ponad stu książek wydanych w nakładzie ponad dwóch milionów egzemplarzy, około 4 tysięcy materiałów prasowych oraz ponad dwóch tysięcy rzeźb, obrazów, grafik, kolaży, asamblaży, rysunków, projektów okładek i unikatowych form szklanych wykonanych ze szkła kryształowego (po raz pierwszy barwionego tlenkami ziem rzadkich), wreszcie jako świadek historii i człowiek, który całe życie ufał prawdzie – publikuję to oficjalne oświadczenie tutaj, na moim autorskim blogu. To moje osobiste i ostateczne weto wobec manipulacji, jakich dopuszczono się w sieci na temat mojej biografii.

Oto fakty, których „wolna encyklopedia” nie chce przyjąć do wiadomości:

  1. Służyłem wolnej Rzeczypospolitej

Wikipedia uparcie pomija kluczowy etap mojej drogi mundurowej. Jestem pułkownikiem Wojsk Ochrony Pogranicza oraz Straży Granicznej w stanie spoczynku. Obie te formacje są niezwykle bliskie mojemu sercu. W mundurze pełniłem różne funkcje: od zastępcy dowódcy strażnicy, poprzez dowódcę strażnicy, zastępcę dowódcy Górskiego Batalionu WOP w Szklarskiej Porębie i instruktora w Łużyckiej Brygadzie WOP, aż do stanowiska kierownika działu wojskowego, zastępcy redaktora naczelnego „Granicy” oraz redaktora naczelnego „Granicy”, a po 1990 roku – „Straży Granicznej”. Po powstaniu III RP brałem czynny udział w trudnym procesie formowania nowoczesnej Straży Granicznej. Wymazywanie tego faktu z mojego życiorysu to ordynarne fałszowanie historii ustrojowej Polski.

  1. Moje archiwum fotograficzne

Internetowi „znawcy” zza biurka próbowali wmówić opinii publicznej, że mój dorobek fotograficzny nie istnieje. Tymczasem na przestrzeni dekad wykonałem ponad 200 tysięcy zdjęć. Były one publikowane w prasie krajowej i zagranicznej, a także stanowiły integralną, dokumentalną część moich własnych książek. O mojej pasji i dorobku fotograficznym pisali wybitni autorzy, w tym znany himalaista i fotograf Bogdan Jankowski w miesięczniku „Góry” (nr 3/2016) oraz Zbigniew Damski w książce „Pasje nasze, czyli sposób na wszystko”. Już w sierpniu 1974 roku zdobyłem II nagrodę w ogólnokrajowym konkursie „Nasza polska Rzeczypospolita Ludowa i jej siły zbrojne”, a po niej przyszły kolejne wyróżnienia i wystawy – zarówno indywidualne, jak i zbiorowe, m.in. w Warszawie, Lublinie, Jeleniej Górze, Szklarskiej Porębie czy Lubaniu. Robiłem to zawsze na własnych warunkach, z awersją do oficjalnych związków twórczych i salonów. Moje książki, prace plastyczne i zdjęcia bronią się same.

  1. Cenzura moich najnowszych dzieł

Strażnicy internetowej poprawności udają, że nie widzą moich ostatnich, ważnych książek. Z biografii bezczelnie wycięto wzmianki o pozycjach:

  • „O czym wiedziały tajne służby? Zdumiewająca niefrasobliwość Instytutu Pamięci Narodowej” (CB, Warszawa 2016);
  • „Proces. Kłamstwa, mity, dezinformacje i konfabulacje” (Agencja Wydawnicza CB, 2023) – stanowiących moją kluczową polemikę z historycznymi kłamstwami;
  • „Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i…” (Agent PR Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2025) – mojej setnej, jubileuszowej książki, która jest bezkompromisowym podsumowaniem mojej wieloletniej pracy pisarskiej i analizy polskich przemian.

Nie mam już siły na walkę z systemowym betonem i ludzką złośliwością. Niech anonimowi cenzorzy dalej bawią się w swoją wirtualną rzeczywistość. Prawdziwa historia moich książek, moich 200 tysięcy negatywów, innej twórczości plastycznej oraz mojej wiernej służby na granicy w barwach WOP i Straży Granicznej i tak obroni się sama w rękach rzetelnych czytelników.

To tutaj, na tej stronie, znajduje się prawda. Reszta to internetowy szum.

płk Henryk Piecuch

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.