Jak wschodzące słońce odbiera blask gwiazdom, tak ja odbieram siłę zarówno kobietom, jak i mężczyznom, którzy mnie nienawidzą. Liczni wrogowie, którzy patrzycie na mnie złym okiem, kiedy nadchodzę – wy, którzy mnie nienawidzicie – odbieram wam waszą siłę tak, jak wschodzące słońce odbiera siłę snowi śpiącego.
Anastasia Greywolf
Otwarty list do Wikipedii
8 marca 2025 powiadomiłem Wikipedię (e-mail; PDF) o zastrzeżeniach, jakie wzbudził tekst zatytułowany „Życiorys”, a poświęcony mojej osobie. Pytałem: dlaczego zmieniono mój życiorys w Wikipedii? Nadmieniłem, że poprzedni tekst, opracowany przez autora podpisanego „Banach” (autor nie jest mi znany) nosił wszelkie cechy zbliżone do prawdy. Nie znalazłem w nim żadnych wyraźnych błędnych czy zmanipulowanych informacji. Nowy życiorys (niepodpisany) natomiast roi się od błędów merytorycznych i nosi wszelkie cechy wandalizujące z wyraźną sugestią oczerniającą z przewagą hejtu. Oczekiwałem wyjaśnień. Otrzymałem je. Były podpisane: Andrzej Kamil Rybicki. Korespondent, nie czytając mojego tekstu (podobno ze „względów bezpieczeństwa”) pouczył, że: „Aby zapewnić możliwie najwyższą rzetelność artykułu zasady zobowiązują wikipedystów do korzystania ze wszystkich dostępnych publikacji na dany temat. I tylko publikacji. Informacji nigdzie niepublikowanch w Wikipedii zamieszczać nie wolno (a już zamieszczone należy sukcesywnie usuwać)”. Pan K. Rybicki jednak nie przekazał mojego listu z prośbą o sprostowanie fałszywych treści komuś, kto otworzy PDF i ma kompetencje Wikipedii, aby zareagować na mój list.
Niemniej jednak dziękuję i za to. Nowy tekst Wikipedii niekiedy mija się wyraźnie z prawdą. Poprzedni tekst był uzupełniany (nie wiem przez kogo). Jeżeli uzupełnienia były niewystarczające, można je było łatwo dostosować do wymagań stawianych przed autorami przez Wikipedię, m.in. korzystając z zamieszczonego w Wikipedii w dziale „Publikacje” wykazu kilkudziesięciu moich książek, a także kilkuset publikacji na mój temat i na temat moich książek zamieszczanych w książkach i innych publikacjach renomowanych autorów, pisarzy i dziennikarzy czy wydawców, ale także w portalach internetowych lub mediach społecznościowych (m.in.: J. Kurtyki, G. Motyki, A. Zybertowicza, A. Paczkowskiego, S. Cenckiewicza, P. Gontarczyka, A. Zasiecznego, S. Wolaka, A. Frukacza, A. Urbańczyka, B. Skaradzińskiego, A. Brychta, S. Krowickiego, Z. Najdera, M. Szymańskiego, P. Burcharda, M. Millera czy Zbigniewa Damskiego).
Czy osoby zarządzające Wikipedią zdają sobie sprawę z tego, że hejt na mnie, w latach 1996-2008, będący wynikiem fałszywych informacji medialnych skutkował kilkoma zamachami na mnie, w tym pięciokrotnym podpaleniem bloku, w którym mieszkałem, próbą oblania mnie jakąś żrącą substancją itp. (patrz m.in.: Powiadomienie prokuratora i sądu; recenzja S. Szałapaka; praca magisterska Dzieje SBK w świetle dokumentów Marka Sokołowskiego napisana w Uniwersytecie Warszawski pod kierownictwem prof. Pawła Wieczorkiewicza (wydana jako e-book). Wydarzenia te opisałem w książkach: Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i… oraz w Procesie… czy w innych pracach z liczącego 18 tomów cyklu: Tajna historia Polski). Już odebrałem kilkadziesiąt telefonów od hejterów z groźbą dokończenia „roboty” z przełomu wieków.
Nowy tekst ogłoszony w Wikiepedii jest o tyle bulwersujący, że wielu autorów, m.in. J. Kurtyka, G. Motyka, A. Zasieczny, A. Urbańczyk, S. Szałapak, S. Wolak, M. Miller, Z. Najder, S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, B. Urbankowski, M. Wójtowicz-Podhorski, P. Kowal w różnych przypisach, a niekiedy także publikacjach mnie poświęconych (nie mając pojęcia, że tekst mojego życiorysy w Wikipedii, do którego nie miałem większych zastrzeżeń, może być z dnia na dzień zmieniony na tekst, który muszę uznać za hejt) zamiast cytować moje CV powoływało się na stary tekst z Wikipedii. Także na moim bilecie wizytowym jest odwołanie się do Wikipedii. Rozumiem, że każdy ma prawo pisać co mu w „duszy gra”, ale preparowanie mojego życiorysu w kierunku hejtu i zamieszczanie go w szanowanej encyklopedii Internetowej to chyba przesada. Konstruktywna krytyka, potrzebna każdemu autorowi, to przecież nie to samo co podawanie nieprawdziwych informacji służących szkalowaniu dobrego imienia autora. Prosiłem o sprostowanie. I co? I nic. Odesłano mnie na Berdyczów. W tym miejscu sprostowanie łgarstw zamieszczonych w Wikipedii:
WIKIPEDIA: Henryk Piecuch (ur. 4 grudnia 1939[1]) – polski pisarz, emerytowany pułkownik Wojsk Ochrony Pogranicza.
PIECUCH: Henryk Piecuch (ur. 4 grudnia 1939 r. w Bielsku Białej) – polski pisarz i dziennikarz, pułkownik WOP i Straży Granicznej w stanie spoczynku. Patrz m.in.: „Siły Zbrojne Rzeczypospolitej Polskiej. Książeczka Wojskowa” seria HJ nr 42589; „Legitymacja emeryta-rencisty Straży Granicznej” seria AA nr 0001286; A. Zasieczny Polowanie na pułkownika… s. 33-40; Z. Damski Pasje nasze czyli sposób na życie, s. 120-129; T. Miecik i J. Machaj Kto jest kto na Ursynowie i Natolinie, s. 81-82. Moje obszerne dossier, jak również moich oskarżycielek przedstawił M. Sokołowski w pracy magisterskiej (patrz: Dzieje SBK w świetle dokumentów s. 94-97).
WIKIPEDIA: Należał do (sic! – H.P.) Wojsk Ochrony Pogranicza, na emeryturę odszedł w stopniu pułkownika[2][3]. Wraz z Jerzym Bronisławskim, Janem Litanem, Marianem Reniakiem i Marianem Cimoszewiczem.
PIECUCH: Przedstawianie mnie razem z oficerami pełniącymi służbę w formacjach uznanych przez Sejm RP za formacje zbrodnicze (patrz: Uchwała Sejmu RP z dnia 16 listopada 1994 r. w sprawie zbrodniczych działań aparatu bezpieczeństwa w latach 1944 -1956) jest niesprawiedliwe i nosi znamiona celowego pomówienia. Nie znałem J. Bronisławskiego, J. Litana i M. Cimoszewicza, o dwóch ostatnich nigdy nawet nie słyszałem. Po sprawdzeniu w Internecie zorientowałem się, że byli to funkcjonariusze Informacji WP, a także UB. Z tymi formacjami nie miałem nic wspólnego prócz tego, że często o nich pisałem, nieraz bardzo krytycznie. Biorąc pod uwagę ich wiek, musieli przejść na emeryturę znacznie wcześniej ode mnie. Przedstawiającego się jako pułkownik M. Reniak (właśc. Marian Józef Strużyński) znałem prawie 40 lat jako pisarza, dziennikarza i emerytowanego funkcjonariusz WU MBP i SB MSW. Kiedy jednak na początku lat dziewięćdziesiątych dowiedziałem się całej prawdy o jego działalności, zaproponowałem mu 2 lata na napisanie prawdziwej książki o swoich dokonaniach (zob. Tajna historia Polski. Czas generałów, s. 29). Gdy Reniak książki nie napisał, w Akcjach specjalnych s. 268-279 ujawniłem, że nigdy nie był pułkownikiem, a ukadrowionym agentem WU MBP, a następnie kadrowym funkcjonariuszem MSW w stopniu porucznika. Na emeryturę przeszedł w 1964 r. (ja 30 lat później), zaś jego dokonania przyczyniły się do śmierci wielu ludzi. Awans na stopień kapitana otrzymał już na emeryturze w 1987 r.
WIKIPEDIA: … należy do grupy autorów serii „Labirynt”, skupiającej pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Wojsk Ochrony Pogranicza, wywiadu lub kontrwywiadu wojskowego, którzy zajmowali się literaturą jeszcze w służbie czynnej lub po przejściu w stan spoczynku[3].
PIECUCH: Nie wiem, czy w Wydawnictwie MON była grupa autorów serii „Labirynt”. Jeżeli nawet była, to ja do niej nie należałem. Wyd. MON wydało 6 moich książek. W tym dwie Czas szpiegów oraz Portret szpiega w serii „Labirynt”. Wydawnictwu najpierw przedkładałem ofertę, potem konspekt, a po jego akceptacji – maszynopis. Sprawą wydawcy było, do jakiej serii rzeczoną pozycję zakwalifikuje. A. Zasieczny we wstępie do Tajnej historii Polski. Requiem dla generała pisze, że napisany w 1982 r. i wydany w nakładzie 160 000 egz. Portret szpiega był gotową instrukcją dla opozycji, w jaki sposób sporządzić tajnopis do łączności konspiracyjnej. Zaś w 1984 r. Piecuch wydaje (w nakładzie 200 00 egz.) Czas szpiegów, a następnie w Czytelniku 7 rozmów z generałem…, w których zawarł ostrzeżenia dla „Solidarności”, iż bezpieka prowadzi gry operacyjne przeciw przeciwnikom politycznym. (Patrz: A. Zasieczny w: H. Piecuch Requiem dla generała s. 11-13).
WIKIPEDIA: Stał się znany dzięki napisaniu wywiadu-rzeki Siedem rozmów z generałem dywizji Władysławem Pożogą. W latach 90. XX wieku napisał serię książek poświęconych działalności służb specjalnych PRL[4]. Swoje książki pisze w pierwszej osobie[5] (bzdura – HP). Jego działalność pisarska jest krytykowana (kiedy, przez kogo? – HP). Zdaniem środowisk opozycyjnych (jakich, kiedy? – HP) wywiad z Władysławem Pożogą stanowił dzieło propagandowe, mające na celu przedstawić działalność służb bezpieczeństwa w PRL w korzystniejszym świetle[4].
PIECUCH: Przed napisaniem 7 rozmów z generałem… moje książki były wydawane w 100 – 200 tysiącach egzemplarzy, a 7 rozmów… tylko w 50 tys.
- Kurtyka pisze: „Sądzę, iż Autor (z racji swoich ówczesnych uwikłań) był jedyną osobą, która mogła uzyskać stosunkowo szeroki wgląd w materiały archiwalne, w znacznej części po dziś objęte klauzulą tajności (np. dokument Rozpracowanie operacyjne sprawy kryptonim „Cezary” z kwietnia 1954 r,), i przed którą w miarę szczerze mogli otworzyć się byli funkcjonariusze MBP (wiedzący o bliskich kontaktach Piecucha z Brystygierową i Pożogą). Możliwość tę Autor uczciwie i bezwzględnie wykorzystał, z pewnością inaczej niż wyobrażali to sobie jego rozmówcy. Zawodowy historyk otrzymuje więc w Książce H. Piecucha opracowane relacje, których uzyskać w inny sposób nie byłby w stanie. Dzięki nim uchwycone też zostały atmosfera i układy personalne w MBP, MSW i WSW, niemożliwe do odtworzenia na podstawie samych dokumentów”. (Patrz: J. Kurtyka Zeszyty historyczne WiN-u nr 9, s, 303).
WIKIPEDIA: Negatywną opinię o twórczości Piecucha wyraził historyk Andrzej Paczkowski, który wypomniał mu mieszanie fragmentów fabularyzowanych z dokumentalnymi, błędy merytoryczne i manipulacje (np. przywoływanie instrukcji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z lat 50. do ilustrowania działań w latach 70. i 80.)[4][6]. Problemy z wiarygodnością książek Piecucha wyraził również literaturoznawca Paweł Kaczyński[7]
PIECUCH: Prawda jest inna, wyjaśniałem to wielokrotnie, m.in. w książce Portret z kanalią, w której polemika z A. Paczkowskim zajmuje 18 stron. Tekst w Wikipedii zasadza się na prostej manipulacji: oto autor mojego życiorysu przytacza wyrwany z kontekstu wstępu Od wydawcy autorstwa A. Paczkowskiego (zob.: Akcje specjalne, s. 19) fragment nie bacząc, że kilka wierszy przed tym profesor Paczkowski napisał: „Droga, jaką Autor prowadzi czytelnika jest drogą w ślepy zaułek. Ale jest to droga ciekawa, pełna ekscytujących wydarzeń, śladów ludzkich słabostek skomplikowanych gier. I opisana łatwym – niemal lotnym – piórem dobrze przygotowanego Autora”.
Prawdziwie o moich książkach pisali także inni liczni autorzy (niekiedy nie szczędząc uwag lub wątpliwości, ale nie hejtu). Wspomina o tym A. Zasieczny (patrz: A. Zasieczny w: H. Piecuch Krucjata generałów, s. 12-18) publikując fragmenty tekstów poświęconych moim książkom takich dziennikarzy i pisarzy jak: Bogdan Skaradziński w „Tygodniku Solidarność”, Anna Mikolajczyk w „Westerplatte”, Antoni Mondrowski w „Megaronie”, Janusz Kurtyka w „Zeszytach Historycznych WiN-u” i książce „Z dziejów agonii i podboju”, MB w „Gazecie Wyborczej”, Janusz Skowroński w „Przeglądzie Lubańskim”, Andrzej Brycht w „Świecie Książki”, Stanisław Krowicki w „Myśli Polskiej z książką”, Andrzej Frukacz w „Dzienniku Związkowym (USA – H.P.) czy Ignacy Rutkiewicz w „Wizji publicznej” nr 12/60/”.
W latach 1980-2025 napisałem sto książek, z których część była poświęcona służbom specjalnym. Powoływali się na nie różni autorzy, także zagraniczni, np. w biografii R. Reagana jest tylko wymienionych dwóch Polaków, L. Wałęsa i ja (patrz: P. Kengor The crusader: Ronald Reagan and the fall of communism, s. 290, 408). Fragmenty moich książek były publikowane także w prasie. M.in. w tygodniku „Polityka” wyjątki z 7 Rozmów z generałem… publikował red. Marian Turski. W„Dzienniku Związkowym” (USA) red. Wojciech Białasiewicz ogłosił kilka rozdziałów różnych książek z wydawanej przez wydawnictwo CB serii „Tajna historia Polski”. Inne fragmenty ogłoszone były m.in. w „Granicy”, „Szpilkach”, a także w kwartalniku „Zeszyty Historyczne” wydawanym przez Instytut Literacki w Paryżu. Jak piszą autorzy strony internetowej (https://lubimyczytac.pl): „ Po przeanalizowaniu 48 moich książek (Piecuch – H.P.) pisze książki: kryminał, sensacja, thriller, literatura piękna, powieść historyczna, biografia, autobiografia, pamiętnik, reportaż, publicystyka literacka, eseje, historia, nauki społeczne (psychologia, socjologia itd.), poezja, militaria, wojskowość”. Takiej gamy gatunków literackich nie można napisać tylko w pierwszej osobie. Wynika to również z recenzji S. Szałapaka patrz: https://www.biblioteka.michalowice.pl
WIKIPEDIA: podrozdział: „Proces z członkiniami Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater …”
PIECUCH: ten fragment Wikipedii powtarzający zmanipulowane i kłamliwe treści z książki Olgi Wiechnik (zob.: O. Wiechnik Platerówki? Boże broń!, s. 256 i nas.) muszę uznać za obrzydliwy hejt , tyle w nim kłamstw i dezinformacji (patrz Proces. Kłamstwa, mity, dezinformacje i konfabulacje, s.5-267)
Na fakt manipulacji i kłamstw w moim procesie zwraca uwagę J. Kurtyka, pisząc: „W czasie towarzyszącej procesowi kampanii prasowej, Autora starano się przedstawić jako ignoranta, który rzekomo pisze o jakowymś etatowym batalionie prostytutek. Niestety, nawet luminarze nauki historycznej nie oparli się pokusie pouczania Piecucha, iż etat Armii Czerwonej nie przewidywał polowych burdeli. Tymczasem Piecuch pisze o dramatycznym losie kobiet, które dostały się w bezwzględne tryby sowieckiej rzeczywistości łagrowej a później wojennej”.(Patrz: J. Kurtyka, dz. cyt., s. 301).
O tym procesie, toczącym się w latach 1996 – 2011, tak pisał w pracy magisterskiej M. Sokołowski: „Proces toczył się w atmosferze medialnej nagonki na autora i braku elementarnych zasad równego traktowania stron. Jego przebieg i blokowanie prawa do obrony przez oskarżonego jest przykładem defektu systemu prawnego III RP i tak naprawdę wymaga wnikliwego zbadania wszystkich niuansów z nim związanych”. Zaś w portalu „Tania książka” czytamy m.in. „Był to być może pierwszy proces polityczny w III RP, w którym kłamstwa zostały uznane za niepodważalną prawdę, a sąd całkowicie odrzucił dowody obrony w postaci ukrywanych w archiwum KC byłej PZPR dokumentów z lat 40. XX wieku, publikowane w prasie relacje kombatantek 1. SBK oraz opinie renomowanych historyków, m.in. prof. P. Wieczorkiewicza i prof. J. Kurtyki. Kłamstwa i mity oskarżycielek H. Piecuch, zatwardziałych komunistek i oficerów służących w 1. SBK, powtórzyła bez słowa komentarza w swojej książce O. Wiechnik”.
Szeroko o procesie wytoczonym mi w 1996 r. przez cztery funkcyjne funkcjonariuszki 1. SBK: L. Bibrowską, A. Żurawską, I. Sztachelską i K. Jodkowską, z których dwie pierwsze, już po wojnie, będąc w składzie sądu popełniły „justizmord” (morderstwo sądowe), pisali m.in.: M. Sokołowski w książce Dzieje SBK w świetle dokumentów, A. Zasieczny w Polowaniu na pułkownika… i J. Kurtyka w Zeszytach Historycznych WiN-u.
W portalu Książnicy Karkonoskiej (https://bibioteka jelenia-gora.pl) czytamy, że książka Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości „… dotyczy nie tylko szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości czy 1. Samodzielnego Batalionu Kobiecego im. Emilii Plater. Jest to swojego rodzaju podsumowanie twórczości pisarza, którego dziesięć książek ze stu jego autorstwa trafiło na listy bestsellerów. W tym miejscu proponuję przeprowadzić eksperyment: stworzyć leksykon ze słowami oraz wszelkimi formami tych słów (włączając w to neologizmy), których Piecuch użył w swojej twórczości. Na początek wystarczy setna książka pisarza. Okaże się wtedy, że ten leksykon będzie zawierał bardzo dużo haseł. I kto wie, czy Piecuch nie wygrałby konkursu w tej konkurencji. „Bo chodzi o to, by język giętki…” Warto też przeprowadzić inną analizę – analizę gatunków literackich, ale przede wszystkim dziennikarskich, stosowanych przez pisarza, zaczynając od „Tłustych kotów…”. Są to: reportaż literacki – dzieło reportażysty oraz notatka reporterska czy podpis pod zdjęcie, wywiad…; esej, artykuł polemiczny, memuar, literackie impresje, strumienie świadomości itp. itd. Tak, przyjrzyjmy się stylowi oraz wielogatunkowości prozy Henryka Piecucha – rozsmakujmy się w tym kunszcie literackim”.
Konstruktywna krytyka, potrzebna każdemu autorowi, to przecież nie to samo, co podawanie nieprawdziwych informacje ocierających się o hejt. I tak:
- Nazwa „Plateranki” na nazwanie żołnierek 1. SBK jest prawidłowa, zgodna z normami języka polskiego (patrz: Proces. Kłamstwa, mity, dezinformacje i konfabulacje).
- Wypowiedź mojej relantki, zanotowana w czasie II Zlotu żołnierek 1. SBK, skarżącej się, że w czasie służby ona i jej koleżanki były molestowane seksualnie, co jest kompatybilne m.in. z raportami I. Sztachelskiej i L. Bibrowskiej, zastępczyń dowódcy 1. SBK do spraw polityczno-wychowawczych (patrz: M. Sokołowski, dz. cyt. Aneksy 41-59). Wypowiedź mojej informatorki była starannie weryfikowana. Wielokrotnie wspominałem o tym na swoim blogu internetowym oraz w różnych publikacjach i książkach, także najnowszych (np. w Procesie… i Tłustych kotach wymiaru sprawiedliwości,) w których zamieściłem obszerny materiał ilustrujący moje ustalenia w sprawie 1. SBK, m.in. fragmenty dokumentów, książek, zdjęć, rysunków, aneksów i nie tylko. Bibliografia Procesu… liczy 28, a Tłustych kotłów… 106 pozycji, nie licząc tytułów prasowych i wydawnictw periodycznych).
- W języku polskim kojarzyć można wszystko z wszystkim. Np. M. Szymańskiemu nazwa „Platerówki” kojarzy się z „tirówkami”. M. Szymański wyjaśniał to m.in. sądowi oraz w cyklu felietonów Tyrady zza lady zamieszczanych w gazecie „Południe – Głos Mokotowa, Ursynowa i Wilanowa”.
- Mojego przypisu wyjaśniającego w Akcjach specjalnych, iż nie „podzielam poglądów swojej relantki” oraz dlaczego zamieściłem wypowiedź relantki nie było jedynie w liczącym 200 egz. wydaniu sondażowym (była tam jedynie errata załączona na luźnej kartce). W wydaniu podstawowym przypis już był. Patrz: A. Zasieczny Polowanie na pułkownika….
- A. Zasieczny, pisarz, dziennikarz, redaktor ok. 1000 książek, właściciel wydawnictwa CB, które wydało 500 pozycji książkowych, niczego nie powielał z Akcji specjalnych. A. Zasieczny Polowanie na pułkownika… napisał na podstawie znajomości raportów I. Sztachelskiej i L. Bibrowskiej, materiałów archiwalnych, książek, materiałów prasowych i telewizyjnych, ale przede wszystkim na podstawie uczestnictwa w każdej rozprawie, których w latach 1996 – 2011 było kilkanaście.
W portalu Ceneo.pl Henryk Piecuch, nieznany mi autor pisze o mojej ostatniej książce m.in.: „Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i… są setną książką Henryka Piecucha, w której jak w zwierciadle odbija się historia Polski Ludowej ale i pierwszych dekad III RP. Autor jest ostrym krytykiem Peerelu i życzliwym, acz złośliwym obserwatorem Polski współczesnej. Od lat domaga się ujawnienia pełnej prawdy o naszej najnowszej historii. Szczególnie interesują go sprawy utajone, których najwięcej wiąże się z działalnością polityków, służb specjalnych, wymiaru sprawiedliwości, Kościoła, czarnej propagandy i mediów. H. Piecuch, na przykładzie własnego procesu pokazuje, że w okresie transformacji ustrojowej tzw. samooczyszczenie się niektórych środowisk, ważnych dla funkcjonowania demokracji jest mitem. Zblatowanie tzw. szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości z władzą wykonawczą, służbami specjalnymi i mediami doprowadziło do tego do czego doprowadziło. Manipulacje, dezinformacje, prowokacje i przede wszystkim pranie mózgów społeczeństwa widoczne jest jeszcze dziś. Autor Tłustych kotów… marząc, aby w Polsce prawo zawsze prawo znaczyło, a sprawiedliwość – sprawiedliwość, twierdzi że obecnie w Kraju Pieroga i Zalewajki sytuacja jest dobra, ale nie beznadziejna.
Autor przeznacza honorarium za książkę na pomoc dla powodzian.
Piecuch domaga się ujawnienia pełnej prawdy o naszej najnowszej historii, szczególnie w kontekście spraw utajonych związanych z politykami, służbami specjalnymi, wymiarem sprawiedliwości, Kościołem oraz mediami.
Dla kogo jest ta książka?
- Osoby zainteresowane historią Polski Ludowej i III RP
- Miłośnicy biografii i literatury faktu
- Krytycy polityczni i społeczni
* Studenci kierunków humanistycznych i społecznych
Co zyskasz dzięki tej publikacji?
- Głębsze zrozumienie historii:Poznaj nieujawnione aspekty historii Polski, które mają wpływ na współczesność.
- Krytyczna analiza:Zdobądź wiedzę na temat zblatowania wymiaru sprawiedliwości z władzą wykonawczą i mediami.
- Refleksja nad demokracją:Zastanów się nad mitami związanymi z samooczyszczeniem się instytucji w okresie transformacji ustrojowej.
- Wnikliwe obserwacje: Odkryj złośliwe, ale trafne spostrzeżenia autora na temat współczesnej Polski.
Kluczowe tematy i obszary
- Historia Polski Ludowej
- Transformacja ustrojowa w Polsce
- Rola mediów i służb specjalnych
- Manipulacje i dezinformacje w społeczeństwie
- Polityka i wymiar sprawiedliwości”
CZY TE KILKA FAKTÓW Z MOJEGO ŻYCIORYSU SĄ WYSTARCZAJĄCYM POWODEM, BY KIEROWNICTWO WIKIPEDII UZNAŁO, ŻE NIE WYPADA MANIPULOWAĆ MOIM ŻYCIORYSEM?