Marszałek zadysponował intronizację Karola Nawrockiego na 6 lipca 2025 r. i to jest dobre, a nawet bardzo dobre. Bo polityków, podobnie jak pieluchy należy zmieniać bardzo często, i to z tych samych powodów.
Pamiętam że po 9 maja Stalin, przenosząc nas na zachód, a odbierając Wilno i Lwów oderwał Kraj Pieroga i Zalewajki od wschodu, ale… kazał nam czekać.
Czekaliśmy na 4 czerwca 1989 lat czterdzieści i cztery. A liczba 44 w numerologii jest znakiem nadziei i marzeń. Liczba ta występuję także w „Dziadach” Adama Mickiewicza. I spełniło się.
Tak, pamiętam gdy po pierwszym, jeszcze kontraktowym Sejmie śpiewano: Nad nami noc. Dokoła noc. I żadne światło się nie pali… Po cóż nam soc, na cóż nam soc? Nam by wystarczył realizm. No a w 1989 r., w wyniku pobrzękiwaniu o parytetach do parlamentu zaczęły pukać niewiasty. Były różne. Niektóre ubrane w eleganckie spodnie typu (wedle A. Wajdy): „Chwyć mnie za dupę”. I to było jeszcze lepsze niż kolejne wybory prezydentów. Bo dupa jak dupa, każdy ma swoją.
W tym miejscu filozoficzne aspekty wyrażenia „dupa” wedle T. Stacia: Słowo „dupa” wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy „dupa wołowa”. Atoli inni lingwiści twierdzą, że dupę wynalazła Maryna. I oni rozmawiają o dupie Maryni. Dupa, dupeczka, dupeńka toż to nie tylko określenia części ciała z pogranicza anatomii, ale także wyrażenia filologiczne, lingwistyczne, a nawet filozoficzne.
Dupa pełni ważną rolę w ruchu obrotowym. Wszystko kręci się w ruchu obrotowym. Wiry na Izerze lub Wiśle, a nawet w oceanach. Psy wokół rożna z kiełbaskami. Menele wokół budki z piwem. Politycy, a nawet prezydenci wokół przywódców partyjnych. Ziemia, gwiazdy, galaktyki, a nawet wszechświat. Jednego tylko nie wiadomo: kto kręci tym wszystkim i dlaczego?
Dupa służy również do przekazywania sygnałów niewerbalnych. Dobrze wymierzony silny kopniak w dupę jest wyrazem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu. Dupa może też przekazywać emocje pozytywne, np. całując kogoś w dupę wyrażamy temu komuś głęboki szacunek, uznanie, a nawet miłość. Dupa może spełniać także rolę lizaka. Na szczęście nie wszyscy ludzie są dupolizami, nawet politycy. Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem skutecznym pojemnikiem: w dupie można mieć nie tylko pojedynczych ludzi ale całe grupy osób, a nawet wielkie społeczności, państwa czy kontynenty.
Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest do dupy, tym samym dupa spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego. W dupę (lub po dupie) można również dostać. Tym razem czynność ta wyraża więzi emocjonalne między rodzicami, kochankami, a nawet kochającymi się małżeństwami, nie mówiąc już o pracownikach najemnych, żołnierzach i żołnierkach itp.
Prócz tego dupa spełnia wręcz rolę siedliska. Powiadamy bowiem: „siadaj na dupie”. Często z dodatkowym poleceniem uzupełniającym, jak np.: „(k…), siedź cicho”. Określenie „dawać dupy” funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym. Jednak „ściągać kogoś z dupy” tylko w tym pierwszym przypadku. Można ponadto chronić swoją lub czyjąś dupę. To kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającej nas nieciekawej rzeczywistości. Zabrać się do czegoś „od strony dupy” oznacza podejście niewłaściwe, od końca. Dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności. Dupa spełnia niekiedy rolę uchwytu. Można bowiem trzymać się czyjejś dupy. Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale tylko braku samodzielności.
No to tak sobie myślę, że Kraj Pieroga i Zalewajki to jest taki dziwny margines Europy, w którym możliwe jest wszystko, nawet zmiany na lepsze. Ale, póki co znowu zaczynam źle się czuć z historią dziejącą się na moich oczach. Coś za dużo myślę. Mój duch na rozżarzone węgle gołą dupą siadł. Myśli mam sine, godność stłuczoną, marzenia powybijane, ego pęknięte, wolę zwichniętą, i na sercu otwarte złamanie. A do czaszki myśl Orwella kołacze: „Ci którzy głosują na idiotów, nieudaczników, oszustów i zdrajców nie są ich ofiarami, ale wspólnikami”. Nie usprawiedliwiam takich poczynań, ale wiem, że włożenie róży do tyłka nie zrobi z dupy wazonu. Więc zapisuję tylko to, co ktoś interesującego powiedział. Nie, nie wiem jak będzie teraz, ale wiem, że jeżeli będę miał rację dzień wcześniej od innych, to przez dobę będę uchodził za idiotę. Tak było, gdym pisał Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i… przypomnijmy niewielki fragment:
Inwokacja
– Polsko! Ojczyzno moja! Kraju w którym coś autorytarnego śmierdzi, a nikt nie wie co.
Prezydent nie wie.
Premier nie wie.
Ministrowie i posłowie nie wiedzą.
To, k…, ja mam wiedzieć?
Prezydentów ci u nas dostatek. A co jeden to lepszy. I wszyscy z prawdomównością na bakier. Zobaczmy jak się zapisali w annałach historii:
JE Lech Wałęsa: Nie chcem, ale muszem;
JE Aleksander Kwaśniewski: świętym goleniem i drabiną sejmową, na nieszczęście lub szczęście wprowadził nas do NATO i Unii Europejskiej i dał Polsce Konstytucję, w której dla prezydenta zapisano nie najlepsze prerogatywy, gdyż nie może rządzić, ale może za to przeszkadzać premierowi w rządzeniu;
JE Lech Kaczyński: powiedzeniem „spieprzaj dziadu”;
JE Bronisław Komorowski: orłem czekoladowym i niepotrzebnym, bo z kretyńskimi pytaniami, referendum;
JE Andrzej Duda: charakterystycznymi minami, pauzami dłuższymi niż utwór 4’33” Johna Cage’a oraz majdrowaniem przy zmienieniu prawa i wyręczaniem wymiaru sprawiedliwości.
***
Dopisek w przededniu zejścia JE.A.D. z prezydentury: Nareszcie!!! Nie mogłem się doczekać na, a jakże, także doktora, Karola Nawrockiego!!! Bom także, wykształcony ponad miarę własnej inteligencji. Także brałem udział w >ustawkach<, a jakże, także uprawiałem boks, także biegałem, a i nie tylko targałem worki z cementem, ale także cierpliwie znosiłem fanaberie „swoich” prezydentów. Może dr K.N. będzie musiał, podobnie jak jego poprzednik, poważnie traktować chimery J.K.
Podobno eks-JE A. Duda napisał rewelacyjną książkę, oczywiście na miarę swojej rajcownej prezydentury. Nie wiem jakie to będzie dzieło, ale już się cieszę na ekscytującą lekturę. Podobno w pisaniu pomagał mu jakiś dziennikarz. Przypomniało mi to aforyzm S. Leca „Analfabeci muszą dyktować”.
Tym bardziej że już jakieś, nieznane mi bliżej łachudry, wycofują z rynku „niesłuszne” publikacje, być może dlatego aby robić plac na opus magnum „omc” eks-prezydenta, który, być może marzy o zostaniu premierem.
I tak sobie marzę, a przypominając ostre napaści naszych rodzimych nazioli na Germanów sięgam pamięcią do 1966 r. i sławetnego litu biskupów Kraju Pieroga i Zalewajki do biskupów Germańskich przebaczających zbrodnie niemieckie na Polakach i Polce i proszących o przebaczenie…. Przebaczenie? A o co? Konkretnie tego nie wyjaśniono. Może żeśmy z mało, albo za dużo Niemców zaciukali w czasie wojny? Więc ścibolę kolejną oniriadę, którą może kiedyś ogłoszę, albo i nie ogłoszę… Bo jedyne co mnie przed tym zatrzymuje to konkretne paragrafy KK o mowie nienawiści.
Azaliż mam nadzieję, że JE A.D, po opuszczeniu fotela przeznaczonego dla „Głowy Kraju Pieroga i Zalewajki” w swoim pisanym albo dyktowanym prozą prezydenckim raptularzu wyartykułuje i podostrzy swoje, i tak niemałe ego, i w oczach akolitów urośnie tak bardzo, że będzie mógł na kolanach Tenzi-nem Księżyc czyścić.
No to tyle dopisku. Lećmy dalej z tym co napisałem w Tłustych kotach…: Ludzie mówią, że kochają uchodźców, a na bramach wieszają tablice: „Uwaga! Złe psy!”
W czasie różnych klęsk żywiołowych większość społeczeństwa pomaga jak może, ale łotry nie wahają się kraść, rabować i zarabiać na nieszczęściu innych;
– wszystko jest płatne, najtańsze jest oddychanie, a najdroższe usługi kościelne;
– ziemia tu i ówdzie zapada się, a w otchłań wpadają nawet cmentarze;
– ludzie kombinują jak rządzących złodziei powiesić za nogi na przydrożnych latarniach jednak na poduszkach haftują portrety przywódców;
– z akordeonu mogę wydobyć jedynie marsz ku czci zawołania: gloria victis i parafrazę chryzantem (opublikowaną w Tłustych kotach…);
– obywatele krzyczą na siebie bez przerwy, a ludzie są tak agresywni, że psy, nawet pitbulteriery boją się wychodzić na ulice. Tak, kiedyś nie mogłem zrozumieć jak tę mendy z XIII wieku mogły doprowadzić Polskę do upadku. Dziś włączam telewizję i widzę, i wiem, i strach mnie ogarnia, bom stary dziaders i „kałacha” utrzymać w rękach nie dam rady..
***
Wierząc Wolterowi twierdzącemu, że: „Historia wielkich wydarzeń na tym świecie zaledwie jest historią jego zbrodni” zapisałem się do „potężnego obozu zdrady narodowej” i zmajstrowałem Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i… To „i” jest bardzo ważne, oznacza różne patologie, a nie tylko wynaturzenia wymiaru sprawiedliwości.
PS
Kiedyś, dawno, bardzo dawno temu gdym wymyśliłem nazwę – Kraj Pieroga i Zalewajki na określenie kraju nad Wisłą i Odrą zwymyślano mnie od najgorszych, wyzywano od faszystów, imbecyli, homofonów czy antysemitów, ale i Żydów… „Jakże to – przekonywano – Polskę, w której roi się od marksistów i metamarksistów, która była „pawiem i papugą narodów”, ale już nie jest, bo zlikwidowano analfabetyzm, przeprowadzono reformę rolą odbudowano Warszawę, zagospodarowano Ziemie Odzyskane. Polskę, w której panuje wszechwładna demokracja, najpierw socjalistyczna a następnie jeszcze lepsza… sprowadzać do roli pieroga!” No to popatrzcie jeno szkalownicy: Sławosz Uznański-Wiśniewski zabrał w kosmos właśnie pierogi. Rozsławił je na cały świat. Może następny kosmonauta zabierze zalewajkę? Może i wyrażenie „Kraj Pieroga i Zalewajki” nie będzie budził pejoratywnych skojarzeń? Może? W takim razie kolejny aforyzm S. Leca: „Realizm socjalistyczny uniemożliwił nam wiarę w realny socjalizm”. To może dobrze, a może źle? Obu zwaśnionych plemion nad Wisłą i Odrą chyba nikt z krajowców nie zdoła pogodzi. Cala nadzieja w D. Tumpie i W. Putinie.