DZIŚ O ZELŻYWOŚCIACH, KTÓRE BYŁY, SĄ I CHYBA BĘDĄ NADAL UŻYWANE

Zauroczony językiem polityków, ale nie tylko, przypominam co mnie spotkało w czasie procesu z tzw. Platerankami. Pretekstem niech będzie rozmowa z dziennikarzem, pisarzem i poetą Stanisławem Szałapakiem. Opublikowałem ją w książce Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i….  Wyd.: Agent PR Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2025.

 

  1. Szałapak: – Oskarżyciel posiłkowy Ryszard Berus, ale i prokurator Janusz Regulski, oprócz leżenie i porównywania cię do zbrodniarzy Eichmanna i Stalina zarzucają ci stosowanie wulgaryzmów. Odpowiedziałeś im na to?

         – Nie. Zacytowałem im jedynie Szwejka, bohatera Jarosław Haszka: „Życie to nie jest szkoła dobrych manier. Ludzie, którzy zżymają się na wulgarne słowa, to tchórze, którzy boją się prawdziwego życia. Publicznie pomstują, ale po kryjomu chodzą po publicznych ubikacjach i z wypiekami na twarzy czytają nieprzyzwoite napisy na ścianach”.   

         – Sędzina Anna Wujec w wydanym wyroku stwierdza: „Trudno wyobrazić sobie aby kobieta już nie młoda używała tak wulgarnych wyrażeń i pomawiała zarówno siebie jak i koleżanki – towarzyszki…”. Co ty na to? Czy to jest prawdziwa konstatacja? A jeżeli tak, to czy jest sprawiedliwa?

         – Przewodnicząca składu sędziowskiego Sędzina Sądu Rejonowego Anna Wujec napisała to w wydanym wyroku. W tym sensie jej konstatacja jest dosłownie prawdziwa.

         Sędzina naprawdę tak powiedziała i napisała.        Powtarzała to zresztą kilkakrotnie. A czy jest to osąd sprawiedliwy? Napisałem uprzednio, że uważam wyrok za niesprawiedliwy. Analizując wyrok jawił mi się przed oczami efekt Dunninga-Krugera mówiący o człowieku wierzącym, że wie wszystko i nikt nie jest od niego mądrzejszy. Taki człowiek nie wie, że nie wie, więc wie, że wie.      Nie mając wpływu na wyobraźnie sędziny Anny Wujec mogę tylko posłużyć się przykładami z życia.

         Charles Bukowski (O pisaniu): Dajmy sobie swobodę i prawo do błędu, histerii i żalu. Nie wygładzajmy krawędzi, dopóki nie otrzymamy kuli, która toczy się zgrabnie jak w kuglarskiej sztuce. Wszystko może się zdarzyć – ksiądz ginie od kuli w wychodku, świry wciągają herę bez zahamowań; zapisują twój numer; twoja żona ucieka z jakimś idiotą, który nigdy nie czytał Kafki; ludzie godzinami przechodzą obok rozjechanego kota z czaszką przyklejoną flakami do chodnika; kwiaty rosną w dymie; dzieci umierają w wieku 9 i 97 lat, muchy rozbijają się o siatkowe drzwi…

         – Jestem ciekaw, jakie przykłady teraz wybierzesz? – zapytał Stanisław Szałapak.

         – Uważam że jeżeli Bozia dała mi dwoje oczu i dwoje uszu, a tyko jeden język to powinienem więcej patrzeć i więcej słuchać niż pytlować. Interesuje mnie proza żywa. Biadając nad swoją beznadziejną nadzieją iż odkryję coś w języku nowego szukam pocieszenia w Internecie.

         – Czego szukasz w tym medium?

         – W Internecie fruwają różne ciekawostki. Na przykład takie: Przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska, niekłamana dama, wykształcona ponad własną inteligencję, potrafiąca otwierać zębami kapsle od piwa, empatyczna i wrażliwa na krzywdę ludzką w takich sowach odniosła się do marszałka Sejmu: „trzeba spokoju i cierpliwości, żeby walcząc o dobro, nie wprowadzić więcej zła” i dokończyła: „Wypierdalaj z tym spokojem”. Jestem zdania, że jeżeli inteligentna kobieta mówi „wypierdalać”, to nie należy wdawać się w dyskusję, tylko grzecznie zapytać kiedy i jak szybko, jak daleko i dokąd?

         Lata spędzone wśród oficerów resortów siłowych nauczyły mnie zwracać uwagę na wszystko, również na słownictwo, którym także przesiąkłem. Azaliż to nie dotyczy tylko sfery militarnej. Także największej klasy intelektualiści niekiedy słyną z „barwnego” języka.       Przepamiętane. W tym miejscu ostrzeżenie dla poprawnościowców językowych. Zbulwersowany fragmentem wyroku: „Jednak w przekonaniu Sądu rozmowa nie mogła mieć takiej treści jak to przedstawił H. Piecuch w swojej książce. Trudno wyobrazić sobie aby kobieta już nie młoda używała tak wulgarnych wyrażeń…” Przekonania i wyobrażenia mogą być rożne. Trudno jednak uznać aby przekonania i wyobrażenia,  nie oparte dowodami, a nawet wbrew dowodom, dały asumpt do wydania sprawiedliwego wyroku. Taki wyrok musi być niesprawiedliwy.     O ile Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów Macieja Grochowskiego zawiera ponad dwa tysiące przykładów, to przeciętny „miłośnik” zelżywości operuje, co najwyżej dziesięcioma przykładami uznanymi za przekleństwa, wulgaryzmy czy wyzwiska.

         Moja informatorka użyła trzy takie wyrażenia. Poniższe fragmenty także obrazuje „język żywy” nie tylko polskiej ulicy. Zastanawiałem się jak je ładnie nazwać. Kiedyś z ekranu komputera myknęło określenie rosyjskie – kryłatyje słowa. Wiem, że „skrzydlate słowa” są w naszej pospolitości gęstsze niż rodzynki w cieście. Definicja tego terminu, wedle Henryka Markiewicza i Andrzeja Romanowskiego mówi, że są to „rozpowszechnione i często przytaczane wypowiedzenia, których autorstwo lub pochodzenie można ustalić”.

         Na określenie słów użytych w tym rozdziale bardziej stosowne byłoby zapewne posłużenie się pracami Macieja Grochowskiego lub Macieja Widawskiego, który tak pisze o słowach powszechnie uważanych za wulgarne, nieprzyzwoite lub wręcz „świńskie”: „Panuje obiegowy pogląd, że ich używanie świadczy o ubóstwie myśli i wyobraźni. Być może jest tak w istocie. Niejeden dwunóg człekokształtny posługuje się nimi zamiast wyrazów bogatszych w treść, z tej prostej przyczyny, że nie ma ów dwunóg żadnych treści do zakomunikowania. Niektórzy, wszakże, osiągają w przeklinaniu zawrotne szczyty wirtuozerii […]. Zwykłym śmiertelnikom te językowe świństwa bywają potrzebne jako ozdobniki – o nieco wątpliwym pięknie to prawda – by wypowiedzieć się barwniej. Są jak szczypta pieprzu dodana do potrawy by lepiej smakowała”. Osobiście gdy używam w jakimś tekście zelżywości stawiam pierwszą literę i wykropkowuję resztę (aczkolwiek dopuszczam, by czytelnik zastępował słowo „k…” wyrażeniem „kurde balans, mawiał Jaruzelek”; określenie to wprowadził do języka pułkownik Artur Gotówko w mojej książce Byłem Gorylem Jaruzelskiego – przyp. HP).  Azaliż, gdy cytuję dokument, czyjś tekst lub wypowiedź nie mam w zwyczaju cenzorować niczego. Tu, za Melchiorem Wańkowiczem bronię tylko obywatelstwa słowa „dupa” i czasownika „pieprzyć”.

„Dupa jest jedną z najbardziej inteligentnych części ciała – przekonywał Stary Żubr – która wie, że się taktownie milczy w towarzystwie”. A jakby czytelnikowi było mało zacytuję wierszyk autorstwa Goeffreya Chaucera, w którym „ucałowana dupa” jest bohaterką Opowieści młynarza, jednej z XIV-wiecznych Opowieści kanterberyjskich:

Człowiek się rodzi i z dupy wychodzi
Człowiek się żeni i na dupę wchodzi
Człowiek umiera na dupie leży
Wszystko na świecie od dupy zależy!
O dupo, coś porodziła Cezara i Piasta
Cześć, tobie dupo, i basta!

         Jeszcze mało? No to na zakończenie tego fragmentu, cienkiego jak dupa węża, przywołam wiersz (za Monika/@Monika87581374):
 Na dupie świat stoi,
Wokół dupy kręci,
Dupa nas zniesmacza,
Ale i wciąż nęci.
Szkoła nas upupia,
Udupi nieraz życie,
Dupę z głową łączy
Kręgosłup należycie.
Dupą można świecić,
Gdy braknie przykładu,
Zabrać się do czegoś
Można też od zadu.
Dupę można skopać
Lub się nią odwrócić,
O dupę Maryni
Można się pokłócić.
Dupą można podbić świat
Do góry go nią odwrócić
Ze wstydem z dupy spaść
Lub kogoś z dupy zrzucić.
Jesień średniowiecza
Można z dupy zrobić
Lub “dupkiem żołędnym”
Dać się przyozdobić
Usiąść nią w pokrzywy
Lub orzechy łupać.
Może być wołowa,
Blada, niezła dupa
Można mieć coś w dupie,
Z dupą iść do kina,
Zjechać na niej z góry,
Za dupę się trzymać.
Dupy można dawać,
Na dupie se “siędziesz”,
Gdzie byś się rozejrzał,
Zawsze z tyłu będzie.
Nie zawracaj dupy,
Bo ci złoję rzyć.
Choć stara zębów nie ma,
Bez niej ciężko żyć.
A jeśli wyglądasz,
Jak dupa zza krzaka,
Wyżej dupy nie podskoczysz,
Nie zgrywaj chojraka.
Dupa rządzi światem,
Na starość szaleje,
Więc już nie truj, chodź,
W trzy dupy się schlejem!             

         To teraz o czasowniku „pieprzyć”.       Także za Melchiorem Wańkowiczem cytującym wykład ogniomistrza w baterii działek przeciwpancernych we Włoszech (Karafka la Fotainea): Odpieprzacie zawór, przepieprzacie lufę wyciorem, wpieprzacie pocisk , przypieprzacie iglicę, zapieprzacie zawór, napieprzacie na cel, wypieprzacie pocisk, podpieprzacie drugim i czołg – rozpieprzony. Jak spieprzycie to już was porucznik opieprzy. Zrozumiano.

   Widzisz więc, Staszku, że Berus z Regulskim mówiący do mnie tak jakby pies szczekał, a także sądy z oskarżycielkami ujadającymi na mnie żem napisał, dosłownie cytując informatorkę, iż: „ Twórcom batalionu chodziło o to, aby różne ważne kutasy miały dupy na miejscu, na zawołanie i do wyboru” wpisali się na listę megalomańskich purystów językowych. Oczywiście, mogli to zrobić. Każdemu wolno wyrażać taki pogląd jaki uważa za słuszny. Jeśli ten, który czyta – pisał Wiesław Górnicki – jest tak grubego dowcipu, iż nie może pojąć tego, co przeczytał, to już nie pismo winno. Więc wydawanie na takiej podstawie wyroku skazującego uważam za zbyteczną uprzejmość w stosunku do purystów. 

         – Sprawdzałeś, kim są pierwsi lepsi wirtuozi wojskowi?

         – W wojsku byli to generałowie, Eugeniusz Molczyk i Józef Kamiński. Tak, ten sam, który z taką emfazą wypowiadał się na mój temat w czasie procesu zarzucając mi używanie wulgarnego języka w podrozdziale o Platerankach. W czasie głośnej afery posłuchowej kliknąłem Google. Internet aż huczał. Z głośników płynęły słowa z podsłuchanych rozmów ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza (B.S.) z prezesem NBP Markiem Belką (M.B.).          Nawet mój psi przyjaciel, golden retriever „Kesi” był wyraźnie zdegustowany. Jego oczy zdawały się mówić: Przeczytaj Palancie w „Gazecie Wyborczej” (28-29 czerwca 2014) słowa prof. Marcina Króla! No to czytam: „Kim jest ten, kto podsłuchuje? Pierwsza odpowiedź – świnią. Druga – donosicielem. Trzecia – człowiekiem, który za parę groszy zrobi wszystko, czyli człowiekiem podłym i pozbawionym zasad moralnych. Czwarta – szantażystą”.         Rzucam raczej do siebie niż do psa: profesor zapomniał o piątej możliwości, afera podsłuchowa może być dziełem tajnych służb. To zaś wywraca całą konstrukcję uczonego do góry nogami.         Szpiedzy to zawód. Ich praca polega również na podsłuchiwaniu. „Kesi”, nie zwracając uwagi na moje wątpliwości podsuwa wypowiedź Ewy Milewicz: „A jeśli za tymi nagraniami stoją tylko tubylcy, to znaczy, że do upadku rządu nie potrzeba większości konstytucyjnej, ale kilku bandziorów”.

         – Dałeś za wygraną?

         – Ależ skąd. Z kontekstu wyrywam niczym pióra z gęsi niektóre skrzydlate słowa obecna w aferze:

         B.S. Podstawowe pytanie Polaka brzmi:  co ja z tego, kurwa, mam? (…). A nie, że ma wypierdolonego orlika przed oknami, bo ma w dupie tego orlika, podobnie ma tę autostradę w dupie (…). To chuj, dupa i kamieni kupa….

         M.B. Lotnisko im. Reymonta w Łodzi. Malutkie lotnisko, chuj wie, komu potrzebne, ale jest. (…) Młody Tusk, się okazuje, jest zatrudniony w firmie, kurwa, nie wiadomo, jakiej (…). On ma tych problemów typu, tam wiesz, Smoleńsk, kurwa, jakieś pierdoły…

         – Och! Aj! Ech! Toż to prawdziwy skandal! Język mówi nimi zamiast oni nim. Ci dżentelmeni, mimo, że nad wyraz inteligentni, nawet prawdziwej wiązanki nie umieją sformułować! Pamiętam, że w kraju podniósł się niesłychany rwetes.

         Proponuję abyś teraz zobaczył jak rozmawiają koneserzy „skrzydlatych sów”, jak rozmawia lud.   Egzemplifikacja I.

          Letni poranek. Leżę na łóżku. Patrzę przez otwarte okno. Obserwuję dwóch dekarzy na dachu sąsiedniego budynku. Rozmawiają. Słyszę ich dialog. Potwierdza się maksyma: „Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!”. Wygląda to tak: 

         – Masz, k…, dupę? – pyta pierwszy drugiego. 

         – Mam, k…, pierdoloną przyjaciółkę – odpowiada drugi.

         – Ile, k…,  ma lat?

         – Tyle, k…, co ja.

         – To znaczy, k…, ile?

         – K…, trzydzieści siedem.

         – Ja, k…, mam żonę. Ma trzydziestkę, k…. Uważam, że to, k…, stara p… dupa.

         No to teraz Epilog

         Twoja opowieść może się skończyć dobrze albo źle

         Jak ktoś mądry powiedział

         a są jeszcze tacy

         wszystko zależy od tego

         w którym miejscu się przerwie.

                                              Wisława Szymborska

         Wybaczcie staremu zgredowi, żem napisał ten niezbyt wesoły kolaż. Dlaczego to zrobiłem? Mój nieżyjący już, bo go zamordowano, przyjaciel – Tadeusz Steć mawiał, że porządni adwersarze (politycy i polityczki, funkcjonariusze i funkcjonariuszki służb widnych, ciemnych i dwupłciowych, kombatanci i kombatantki, dziennikarze i dziennikarki, pisarze i pisarki itp.) to rzecz równie rzadka jak hipopotam na Grenlandii.

         Te wszystkie listy, filmy, artykuły, stanowiska, wyrazy oburzenie wysyłane na oficjalnych na pismach firmowych różnych ważnych ministerstw, nawet kancelarii prezydenta czy Sejmu pewnie miały jakiś wpływ na sądy i wyroki. Byłoby dziwne, gdyby nie miały. Zauważyła to już Komisja Etyki TVP S.A. stwierdzając: „wyemitowanie reportażu zajmującego się sprawą, w której toczy się postępowanie sądowe, mogło być uznane za próbę wpływu na opinię sądu przed wydaniem wyroku”.

         Tako rzecze Rej Mikołaj (Sentencje o życiu):

         Jako pies, milczkiem gdy kąsa, nie szczeka,

         Także pochlebca, co by wyłgał, czeka.

         Widzę patologizację polityki, mediów i szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, ale ciekawiło mnie, dlaczego autorka Platerówki?… , pisząc o 1. SBK im. E. Plater, o życiu setek kobiet – żołnierek, o ich niewesołym losie poświęciła tyle miejsca niewielkiemu fragmentowi Akcji specjalnych.

         Na zakończenie myślę, co powiedzieć Oldze Wiechnik? Podeprę się Robertem Burtonem i powiem, że do wszystkich tych win: barbaryzmów, ludowego dialektu, improwizowanego stylu, tautologii, głupkowatych imitacji, rapsodii poskładanej z resztek zebranych z kloacznych dołów z ekskrementami innych autorów, do lejących się ciurkiem brewerii i głupot, braku artyzmu, pomysłowości, poglądów, dowcipu, wiedzy, do cierpkości, złośliwości, konfabulacji, absurdów, bezczelności, plotkarstwa, do kiepskiej kompozycji, niestrawionego materiału, zadufania, ordynarności, jałowości, monotonii i ironii, do wszystkiego się przyznaję (chociaż z pewną przesadą).

         Więc chyba nie podobna, żebyś myślała, pani Olgo Wiechnik, o mnie gorzej, niż ja myślę o sobie.

         Tak na dobrą sprawę, to nic nie wiem o tej pisarce, o Oldze Wiechnik. Wiadomości internetowe na jej temat są raczej skąpe. Pasują do wielu osób. Jeżeli autorka Paleterówki?… istnieje w realu to najwidoczniej T. Steć miał rację.

         Jeżeli natomiast jakiś figlarz zajmujący się sztuczną inteligencją stworzył taką pisarko-dziennikarkę, to należałoby się zastanowić, dlaczego wlał w nią aż tyle nienawiści?

         Jak widać z załączonego wyżej obrazka miałem w życiu szczęście. Zdarzali mi się adwersarze porządni i mniej porządni. Nie ranguję ich. Nie czepiam się adwersarzy, bo ich szanuję.

         No, nie wszystkich.     To nie powinno dziwić. Prawdą człowieka jest to, co czyni go człowiekiem. Już Max Planck stwierdził, że prawda nigdy nie zwycięża. To tylko jej przeciwnicy wymierają. A to, co propaganda głosiła o prawdzie, tajnych służbach i tzw. wymiarze sprawiedliwości to nie była prawda. To były prawdule.

 Oryginalny sąd na temat prawdy zaprezentował Emil Cioran, przekonując: „Może się zdarzyć, iż w jednej i tej samej sprawie, na temat tego samego faktu będę zmieniał pogląd dziesięć; dwadzieścia, trzydzieści razy w ciągu dnia. I pomyśleć, że za każdym razem ośmielam się, niby ostatni z oszustów, wypowiadać słowo <prawda>!”

         Józef Piłsudski (Myśli, mowy i rozkazy): Siła bez wolności i sprawiedliwości jest tylko przemocą i tyranią. Sprawiedliwość i wolność bez siły jest gadulstwem i dzieciństwem.

***

Biorę sąd marszałka ale także filozofa i eseisty pod uwagę, jednak ośmielę się wnieść korekty. Ustalanie historii służb specjalnych, ale również wymiaru sprawiedliwości w ostatnim siedemdziesięcioleciu w oparciu o materiały IPN przypomina próby zmierzenia dynamiki wzrostu liczby gapowiczów w metrze warszawskim z okna samolotu lecącego nad biegunem południowym.

 Marek Hłasko (Piękni dwudziestoletni): Wymiar sprawiedliwości nie polega na pytaniu, kto jest winien, a kto nie; chodzi o to, aby mieć winnego. Wiem co piszę. Egocentycznie i megalomańsko przerabiałem to na własnej skórze. Teraz wypowiadam z siebie stare czasy. Zalegają we mnie jak niedopita kawa, w której topią się muchy. Propagandyści zawsze, wszędzie i przy każdej okazji uprawiają płatną miłość polityki. Tak było. Tak jest i chyba tak będzie. Jest to prawda tak stara, że, jak twierdzi Stanisław Jerzy Lec, ludzkość jej już nie pamięta.         Co mam z tym zrobić? Biorę akordeon. Gram. Podśpiewuję swoją parafrazę parafrazy (LyneFind) tekstu „Chryzantem”. Idzie to tak:

Jako propagandysta    

Pod pociąg się podłożę
                  Ale nie przejedzie mnie
                  Bo, k.., jedzie po innym torze

Chryzantemy złociste
W półlitrówce po czystej
Stoją na fortepianie
I nie podlewa ich, k…, nikt

Będąc propagandysta

Zdradziłeś „wymiarze” mnie
Rzucę się w morskie fale
Ale nie utopię się
Bo, k…, pływam doskonale

Chryzantemy złociste
W półlitrówce po czystej
Stoją na fortepianie
I nie podlewa ich, k…, nikt

Zdradziłeś „wymiarze” mnie
Rzucę się z wysokości
Ale nie połamię się
Bo, jako propagandysta

Mam, k… gumowe kości

Chryzantemy złociste
W półlitrówce po czystej
Stoją na fortepianie
I nie podlewa ich, k…, nikt

Zdradziłeś „wymiarze” mnie
Pistolet sobie kupię
Ale nie zastrzelę się
Bo, k…, mam „wasz wymiar” w dupie

Chryzantemy złociste
W półlitrówce po czystej
Stoją na fortepianie
I nie podlewa ich, k…, nikt

Chryzantemy złociste
W półlitrówce po czystej
Stoją na fortepianie
I nie podlewa ich, k…, nikt.

Lecę po następną butelkę.

                  Na zakończenie tego wpisu, pochodząca również  z Tłustych kotów „Inwokacja” Polsko! Ojczyzno moja! Kraju, w którym:

        – coś autorytarnego śmierdzi, a nikt nie wie co. Prezydent nie wie. Premier nie wie. Ministrowie i posłowie nie wiedzą. To ja mam wiedzieć?;

                – aliści prezydentów ci u nas dostatek. A co jeden to lepszy. Jak się zapisali w annałach historii:

        JE Lech Wałęsa: Nie chcem, ale muszem;

         JE Aleksander Kwaśniewski: święty goleń, wprowadzenie Polski do NATO i Unii Europejskiej oraz Konstytucją, która dała prezydentowi za mało władzy aby mógł rządzić krajem, ale wystarczająco wiele, aby mógł przeszkadzać premierowi w rządzeniu;

         JE Lecz Kaczyński: powiedzeniem „spieprzaj dziadu!”;

        JE Bronisław Komorowski: orłem czekoladowym i bezsensownym referendum;

         JE Andrzej Duda: pauzami dłuższymi niż utwór 4’33” Johna Cage’a oraz wyręczaniem wymiaru sprawiedliwości; 

         JE Karol Nawrocki: jeszcze nie wiem czym się zapisze. Ale nie mam wątpliwości że będzie to coś równie oryginalnego jak słynne „ustawki”. Na razie sądzi, że jest królem.

         – ludzie kochają uchodźców, a na bramach wieszają tablice: „Uwaga! Złe psy!”;

         – w czasie różnych klęsk żywiołowych większość społeczeństwa pomaga jak może, ale łotry nie wahają się kraść, rabować i zarabiać na nieszczęściu innych;      

         – wszystko jest płatne, najtańsze jest oddychanie, a najdroższe usługi kościelne;

        – ziemia tu i ówdzie zapada się, a w otchłań wpadają nawet cmentarze;     

                 – ludzie kombinują jak rządzących złodziei powiesić za nogi na przydrożnych latarniach jednak na poduszkach haftują portrety przywódców;

                 – z akordeonu mogę wydobyć jedynie marsz ku czci zawołania: gloria victis i parafrazę chryzantem;

         – obywatele krzyczą na siebie bez przerwy, a ludzie są tak agresywni, że psy, nawet pitbulteriery boją się wychodzić na ulice.

         Wierząc Wolterowi twierdzącemu, że: „Historia wielkich wydarzeń na tym świecie zaledwie jest historią jego zbrodni” zapisałem się do „potężnego obozu zdrady narodowej” i zmajstrowałem Tłuste koty wymiaru sprawiedliwości i…

         To „i” jest bardzo ważne, oznacza różne patologie, a nie tylko wynaturzenia wymiaru sprawiedliwości.

         PS

         Honorarium za Tłuste koty… przeznaczyłem na pomoc dla powodzian.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.