Góry (definicja AL.) to wyniosłości terenu o znacznej wysokości względnej, charakteryzujące się stromymi stokami i wyraźnie odgraniczone od otaczającego terenu. Mogą to być pojedyncze szczyty lub pasma górskie.
***
Słowo góra ma 351 synonimów podzielonych na 21 grup znaczeniowych. W odniesieniu do gór (zob. definicja AL.) – 18, a w odniesieniu do sprawowania władzy tylko 14 grup. W tym miejscu zacznę od ostatniego odniesienia.
Zainspirowany Franzem Kafką pozwalam sobie na strawestowanie wersu wielkiego pisarza z cyklu Rozważań o grzechu, cierpieniu, nadziei i słusznej drodze.
Nie wiem co zainspirowało Kafkę do napisania rzeczonej przypowieści. Mnie zainspirował prezydent USA Donald John Trump. Prezydent USA w drugiej kadencji prezydentury jest o wiele bardziej napuszony niż w pierwszej. Sądzi, że zrobił duże postępy w dobru, albowiem jako zawsze nęcący przedmiot czuje się widocznie narażony na wciąż nowe pokusy czyhające z całkiem nieznanych mu dotychczas kierunków. Słuszne jest jednak to wyjaśnienie, że wstąpił w niego diabeł i nachodzi mnóstwo mniejszych, aby służyć dużemu. Te mniejsze diabłu to chociażby Władimir. Putin czy Benjamin Netanjahu. Oni zaczynają grać Trumpowi na nosie. Czekam aż prezydent USA się na nich zdenerwuje. Może uderzy pięścią w walizkę i przywoła ich do szeregu. To byłaby muzyka dla moich uszu.
A teraz pozwólcie mi przeskoczyć od Kafki i Trumpa do zupełnie innego tematu.
***
Góry od najdawniejszych dziejów fascynowały człowieka. Mnie także. W Górach Izerskich usytuowałem swoje Macondo. Ale na początek niech idą Tatry. No to ad rem.
Dlaczego góry fascynują? Na to pytanie najtrudniej odpowiedzieć. Najlakoniczniejszej odpowiedzi udzielają taternicy twierdząc, że „góry po prostą są. I to powinno wystarczyć”.
Ale, przecież wszyscy muszą być górołazami, dlatego…
***
Może twórcy kultury znają odpowiedź. Poszukajmy odpowiedzi w poezji, prozie, malarstwie i muzyce.
Przed wiekami trudno dostępne, dzikie szczyty kojarzyły się w umysłach ludzi z tym, co tajemnicze, groźne, nadzmysłowe – z bóstwami. U wszystkich prawie ludów i w różnorodnych religiach spotyka się “święte góry”. Z tego okresu przetrwały do naszych czasów różnego rodzaju mity. Grecy mieli Olimp i Parnas, Turcy Ararat, Rusini Uszbę, Japończycy Fudżi-jamę, a Tybetańczycy górę gór – Czomolungmę czyli Mount Everest, najwyższy szczyt świata. Również w Polsce na Ślęży, Raduni, Łysej Górze czy Śnieżce odkryto reszki kultów świadczące, że szczyty te były obiektem kultu pogańsko-religijnego. Dla starożytnych dziki krajobraz górski był w wyraźnej opozycji do kanonów antycznego piękna.
***
Musiały jednak minąć stulecia zanim ludzie dostrzegli w górach oprócz obiektów kultu także głębsze wartości. Hasła powrotu do natury, do przyrody nietkniętej cywilizacją nasiliły się już od połowy XVIII w. Jej prekursorem był J.J. Rousseau wyznaczając przyrodzie ważną rolę w dziele kulturalnego (duchowego) i fizycznego kształtowania człowieka. Nieoceniony wkład w rozwój zainteresowania górami odegrała filozofia oświecenia i związany z nią postęp w naukach przyrodniczych. W góry najpierw ruszyli uczeni a dopiero później artyści.
W Polsce taką prawidłowość możemy prześledzić na podstawie poznania Tatr, zwanych wówczas także Krapak, Krępek i Karpak. Ciekawym zjawiskiem jest, że Tatr nie usakralizowały prapolskie obrzędy pomimo, że te góry jak żadne inne z gór polskich nadawały się do różnych kultów. Ale i tak nasze najwyższe góry mają wyjątkowe miejsce w kulturze polskiej. Możemy to prześledzić w poezji, prozie, malarstwie i muzyce.
Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że o ile w poezji i malarstwie twórczość tatrzańska dorównywała czołowym osiągnięcia europejskim w tej dziedzinie, to proza i muzyka była znacznie słabsze.
***
Tatry są najwyższą grupą górską w łuku Karpat z najwyższym szczytem Gierlachem (2655 m npm). Zajmują powierzchnię około 700 km kwadr. Piata część znajduje się w obecnych granicach Polski (najwyższy szczyt Rysy – 2499 m npm), a nad stolicą Tatr polskich – Zakopanym dominuje masyw Giewontu.
Pierwszym twórcą, który w wierszowanym utworze wspominał o Tatrach był Adam Schroeter. O Krępaku wspomina również Jan Kochanowski. O Tarach śpiewają w swej pieśni konfederaci barscy:
Moc innych wiatrów od boskich Tatrów
Wszystko obali, Polskę ocali.
***
Wszystko to były jednak informacje podawane niejako przy okazji. Pierwszym Polakiem przybyłym w Tatry z zamiarem ich poznania i naukowego zbadania był Stanisław Staszic (1804-1805), który w pracy O ziemiorodztwie i Karpatów i innych gór i równin Polski przetarł szlaki pod turystykę tatrzańską i przyczyniły się do powstania tak zwanej literatury tatrzańskiej.
Przykład Staszica zachęcił tych “lubowników krajowidoków”, których nie odstraszały trudy dalekich podróży. Popularne było Morskie Oko, ale ruch był niewielki (około 10 osób rocznie).
Jednak dopiero romantyzm w pełni docenił piękno Tart. Mickiewicz wymienia Krępak w Pani Twardowskiej i wspomina Tarty w dramacie o konfederatach barskich, a Słowacki wprowadza “Góry Karpackie”, ale są to jednak prace przyczynkarskie.
***
Tatrami na poważnie zajął się Seweryn Goszczyński, poeta, publicysta, uczestnik Powstania Listopadowego, konspirator, łączący sprawy narodowe z Tarami, który od 1832 r. mieszkał kilka miesięcy w Łopusznej, poznawał tatry i pisał Dziennik podróży do Tatrów. Ten rok należy uznać za przełomowy dla polskiej literatury tatrzańskiej. Goszczyński jest także autorem Sobótki – fragmentu nie ukończonego poematu Kościelisko oraz kilka innych utworów.
Romantyk Goszczyński był pełen podziwu dla miejscowej ludności. W Dzienniku… pisał:
Tatry straciłyby niezawodnie połowę swego uroku bez swoich mieszkańców.
Półtora wieku później myśl poety twórczo rozwinął ks. prof. Józef Tischner w fascynującej pracy o dużym zabarwieniu humorystycznym, pisanej gwarą góralską pt. Historia filozofii po góralski. Profesor, nawiązując do tezy o wielkim wkładzie filozofii w dzieło poznania gór, pisze m.in.:
Na pocątku wsęndy byli górole,
a dopiero pote porobiyli sie Turcy i Zydzi.
Gorole byli tyz pirsymi “filozofami”.
“Filozof” – to jest pedziane po grecku.
Znacy telo co: “mędrol”. A to jest pedziane
po grecku dla niepoznaki. Niby, po co mo
fto wiedzieć, jak było na początku?
Ale Grecy to nie byli Gracy, ino górole,
co udawali greka. Bo na początku nie było
Grekółw, ino wsędy byli górole.
***
W trzy lata po Goszczynskim przybył na Podhale Wincenty Pol, który odnalazł nowe spojrzenie na góry. Wzywając do poznawania górskiej przyrody pisał:
W góry! w góry, miły bracie!
Tam swoboda czeka na cię.
Na szałase do pasterzy,
Gdzie ze źródła woda bieży;
Gdzie się serce z sercem mierzy
I w swobodę człowiek wierzy.
***
Drugą przełomową datą w literaturze tatrzańskiej jest rok 1873. Wiąże się to z powstałą wówczas organizacją Towarzystwo Tatrzańskie, które poszerzyło krąg ludzi znających Tatry z autopsji. Wielu turystów chwytało za pióro. Wielką rolę odegrał Adam Asnyk rozprawiający się zdecydowanie z romantycznym odczuwaniem natury. Poeta – pozytywista postuluje zmianę stosunku do gór i ludzi Pohala. Pisał:
Że Tarom trzeba bydła, a nie strusi
Że zapatrzone w niebo wiejskie bębny
Piękne są – tworząc harmonię pastuszą,
Do której trzeba dostroić się duszą.
W twórczości tego twórcy na szczególną uwag zasługuje pięć sonetów pt. Morskie Oko oraz Noc pod Wysoką, w którym zarys oglądanego nocą szczytu poeta porównał do ogromnego gmachu obudowanego rusztowaniami. Asnyk tak to opisuje:
Zostało jedno wielkie rusztowanie,
Zbitych granitów grzbiety rozpostarte
O ile dla Asnyka twórczość związana z Tarami stanowi tylko epizod, to dla Kazimierza Przerwy Tetmajera twórczość tatrzańska stała się najgłębszym przeżyciem. Widzimy to we fragmencie Widoku ze Świnicy do Doliny Wierchcichej, w którym poeta wyznaje:
Patrzę ze szczytu w dół: pode mną
przepaść rozwarła paszczę ciemną –
Patrzę w dolinę, w dal:
i jakaś dziwna mię pochwyca
bez brzegu i bez dna tęsknica,
Niewysłowiony żal (…)
***
Wielka poezja tatrzańska dopiero z Tetmajerem wkroczyła do Tatr. Nikt przedtem oni po nim nie potrafił tak scalić wrażeń słuchowo wzrokowych w swoisty stop malarsko-muzyczny. On pierwszy wprowadził region tatrzański do literatury ogólnopolskiej.
Podobne motywy podjął również poeta okresu Młodej Polski, dramaturg, prozaik, tłumacz z literatury greckiej, angielskiej, francuskiej, niemieckiej i skandynawskiej profesor literatury porównawczej Jan Kasprowicz (1860 – 1926), który nie był wolny od symbolizmu. Tatry poznał pod koniec XIX wieku i wielokrotnie do nich wracał. Mieszkał również w Poroninie i w Harendzie koło Zakopanego. Wiele jego utworów powstało – jak sam podkreślał “w obliczu Tatr”.W jednym ze swoich fundamentalnych dzieł pt. Księga ubogich, w skład których wchodzi 42 wiersze i Uzupełnienie poeta po długotrwałych poszukiwaniach, po okresach “wadzenia się z Bogiem” i zarzuceniu wątków zbójnickich Janosika i Napierskiego, w miarę poznawania Tar powraca do opisywania ludzi zwykłych, szarych. Równocześnie daje wyraz swojej tęsknocie za umiłowanymi górami. Świadczy o tym już tytułowy utwór Witajcie, kochane góry, który pragnę szerzej zanalizować.
W wierszy tym uwagę zwraca oryginalne ujęcie podmiotu lirycznego, po raz pierwszy w poezji tatrzańskiej tak wyraźnie zaakcentowanego. Podmiot liryczny zwraca się do przeszłości ale i chwili obecnej. W odróżnieniu od innych twórców, a także wczesnych utworów samego Kasprowicza podmiot liryczny wiersza wolny jest od cierpień i wyraża radość. Poeta pisząc:
Witajcie, kochane góry,
O witaj, droga ma rzeko!
I oto znów jestem z wami,
A byłem tak daleko!
Daje do zrozumienia. Że ucieka od cywilizacji w nieskażoną przyrodę, w góry.
Opisując krajobraz tatrzański ale, w odróżnieniu od wcześniejszych utworów – przyjazny człowiekowi, twórca wyznaje, że nadsłuchuje i rozumie przyrodę. Opowiada o tym w takich słowach:
Że słyszę, jak szumisz, ty wodo,
Szeroko i głęboko.
Tak! chodzę i patrzę, i słucham –
Zastanawiając się co się zmieniło podmiot liryczny dostrzega zmiany. Zwraca uwagę na przemijanie świata. Zmieniają się i umierają ludzie i przyroda. Mówi o tym fragment wywołujący zadumę, ale bez epatowania tragicznością:
Nic, jeno w chacie przydrożnej
Zmarł mój przyjaciel leciwy
I uschły dwie wierzby na rowem,
Strażniczki wiosennej niwy.
Eksponując uczucie miłości człowieka do pejzażu tatrzańskiego poeta unika operowania symbolami. Opisuje świat środkami realistycznymi. Warto zwrócić uwagę na rolę zdań pytających i wykrzyknikowych, np.:
O jakże tu miło! jak miło! –
I śledzę, czy coś się tu może
od kiedyś nie zmieniło?
Te słowa świadczą o zaangażowaniu podmiotu lirycznego.
Jeżeli chodzi o budowę wiersza to jest ona tradycyjna, klarowna z rymami i podzielona na strofy. Początek i koniec utworu zamykają dwie identyczne czterowierszowe zwrotki.
***
Na uwagę zasługuje fakt, że choć tematyka tatrzańska okresu modernizmu i Młodej Polski stała się obowiązująca dla młodych poetów, to w ogromniej większości powielali oni dorobek Tetmajera i Kasprowicza. Ich wpływom oparli się jedynie tacy twórcy jak Żuławski, Miciński i Staff. Szczególnie ten ostatni, zafascynowany pięknem krajobrazu tatrzańskiego daje wizję gór będących tłem i areną “igrzysk olbrzymów”.
Charakteryzując ten okres twórczości tatrzańskiej, zakończony definitywnie w roku 1918 należy podkreślić, że wybitnie malarskie przedstawianie poezji Tetmajera, symbolizm i “codzienność” spojrzenia na Tatry Kasprowicza i dionizyjska pochwała gór w utworach Staffa wydatnie wzbogaciła ten okres w literaturze polskiej.
***
Okres dwudziestolecia międzywojenne nie przyniósł w literaturze tatrzańskiej rewelacji. Wielcy twórcy, tacy jak Jarosław Iwaszkiewicz, Maria Pwlikowska-Jasnorzewska czy Juliam Przyboś, choć poświecili Tatrom znaczące utwory, to niejako czynili to na marginesie swojej “poważnej” twórczości. Z tego okresu warte odnotowania jest, obok kontynuacji poczucia tradycji nowatorstwo formalne. Oto przykład wiersza Morskie Oko Adama Bieleckiego:
800 m długości
400 m szerokości
Słoneczna atramentowa głębia.
Trzeba przyznać, że takim utworem trudno się zachwycać. Zaś nowatorstwo Przybosia obrazuje taki fragment:
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu
niebo strącając w przepaść.
***
W tym okresie w literaturze tatrzańskiej zapisali się również taternicy. Nie był to poezja najwyższego lotu, była jednak oryginalna. Wymienić tu należy Mariusza Zaruskiego, Ferdynanda Goetela, Rafała Malczewskiego (również wybitny malarz) i Jana Józefa Szczepańskiego.
W Najnowszych latach poeci polscy, łącznie z noblistami Czesławem Miłoszem i Wisławą Szymborską nie byli zainteresowani literaturą tatrzańską, choć ta ostatnia bardzo chętnie odwiedzała Tatry.
***
Aby mieć wyobrażenie o wartości poezji tatrzańskiej należy ją porównać z poezją ogólnopolską. Na tym tle, mimo, że można tu wymienić dziesiątki poetów i setki utworów twórczość miłośników gór prezentuje się skromnie. Do czołówki można zaliczyć jedynie Tetmajera, Kasprowicza, Micińskiego i Przybosia. Ale i tak wpływ poezji tatrzańskiej na poezję polską był zauważalny.
***
Również proza tatrzańska nie zanotowała wybitnych dzieł, które na trwałe wzbogaciły kulturę wysoką, aczkolwiek wiele utworów zasługuje na poświęcenie im baczniejszej uwagi ze względu na tematykę dotyczącą ludzi gór i majestatu przyrody. Po Tatrach chodzili Kasprowicz, Jalu Kurek i Iwaszkiewicz, Tetmajer i Karłowicz, który u stóp Kościelca znalazł swoją mogiłę. Stefan Żeromski w Zakopanym szukał pierwowzorów literacki do Ludzi bezdomnym.
Z Tarami był związany Jan Alfred Szczepański i Stanisław Witkiewicz (1851 – 1915), malarz, krytych i prozaik, człowiek o niezwykle barwnym życiorysie, ojciec Stanisława Ignacego Witkiewicza. Młodość spędził w Tomsku, studiował w Petersburgu i Monachium. Po powrocie do polski oddał się pracy malarskiej, ilustratorskiej i krytycznej. W 1990 r. osiadł w Zakopanym, a 18 lat później wyjechał do Lovran, gdzie zmarł.
Jest Witkiewicz autorem licznych prac krytycznych ogłaszanych w “Wędrowcu”, w tym fundamentalnym szkicu o Panu Tadeuszu Adama Mickiewicza, w której zwraca uwagę na pisanie obrazami. Uważając taką metodę za istotną wartość literatury rozwinął ją w utworze pt. Na przełęczy. Wrażenia i obrazy z Tatr, w której zawarł nowatorski sposób “malowania słowem” (pierwodruk w “Tygodniku Ilustrowanym). W powieści tej, będącej relacją z wycieczki górskiej Witkiewicz połączył z opisami krajobrazu tatrzańskiego oraz refleksją nad życiem, charakterem i mową górali, budownictwem oraz ich sztuką zdobniczą. Podmiot literacki umiejętnie łączy tu socjologiczny dokumentaryzm z literacka kreacją, a “plastykę obrazowania” autor zawarł nie tylko w słowach ale i malarstwie, grafice i rysunkach dołączonych do tekstu ściśle literackiego.
Ambicją autora Na przełęczy było przetopić naturę na czysty blask światła i barwy w duchu impresjonizmu. Wystąpiło to szczególnie w ukazywaniu pejzażu górskiego w mgłach, przez które przenika światło, w wodzie, która gdzieś się śpieszy, powietrzu unoszącym specyficzne zapachy i ogniu, którego trudno zapomnieć. Podmiot literacki dał tu, obok innych refleksji znakomity portret Sabały, a w warstwie refleksyjnej heroizował uzdolnienia artystyczne górali, przedstawił poglądy na architekturę, sztukę zdobniczą i mowę górali upatrując w ludowym stylu góralskim źródło odrodzenia kultury narodowej.
Oto kilka przykładów słownego malowania przyrody Tatr w ujęciu Witkiewicza:
W powietrzu unosił się zapach rozgrzanych mchów, traw i kwiatów polnych.
Albo:
Ta woda wesoła, wściekła, pieniąca się, jasna i przeźroczysta, która gdzieś śpieszy, dokądś pędzi, z tajemniczym pośpiechem, zdaje się być żywą i obarczoną świadomością swego życia i celów.
Lub malownicze, obrazowe “uczłowieczenie ognia:
Ogień, przy którym się przespało, przegwarzyło lub przemyślało noc całą, zdaje się być istotą żywą, czującą; odchodząc go, odwraca się człowiek, aby spojrzeć jeszcze raz, jak na jednego z towarzyszy, którego się z musu opuszcza…
Mamy tu również przykłady perfekcyjnej personifikacji, wyrażającej się chociażby w takim fragmencie:
Kosodrzewina rozkładała szeroko grube golenie i zwisała nad rozpadlinami ciemną zielenią; czy: Smrek jest smutny, ceny, wyczekujący, jak gdyby nadsłuchiwał, jak gdyby czegoś się spodziewał (…). Chwila to dziwna, w której smrek przypomina twarz zawsze smutną i ponurą, na której na mgnienie wybłyska uśmiech radośny i jasny.
W utworze Na przełęczy podstawowym kryterium autora była zgodność estetyczna sztuki z naturą, prawdą i moralnością. Witkiewicz chyba w pełni zasłużył na miano “ewangelisty Tatr” jakim obdarzyli go współcześni mu twórcy, głosił konieczność konsekwencji wobec przyjmowanych przez artystę założeń formalnych, bo Tatry – ten krajobraz doskonały, objawiający cenne wartości wzbudza afirmację życia i potęguje wolnościowe dążenia społeczeństwa.
***
Atmosfera żadnych gór na świecie nie sprzyjała do tego stopnia powstawaniu poezji, prozy, obrazów i muzyki, co właśnie dzikie i osobliwe Tatry. Dlatego obraz fascynacji górami, ograniczony do poezji i prozy, a więc działań czysto literacki byłby daleko niepełny bez uwzględnienia malarstwa i muzyki.
Malarze zapewne odczuwali góry podobnie do współczesnym im poetów i prozaików. Jednak przed nimi, obok kolorystycznych, piętrzyły się inne trudności niż w wypadku twórców operujących wyłącznie słowem. Jak bowiem na maleńkim spłachetku płótna, niewielkiej desce lub kartce papieru oddać łamliwą materię skalnej grani? W jaki sposób zaznaczyć niezmierzoną perspektywę, majestat szczytów, mgłę i zamieć, krystaliczną czystość górskiego poranka lub głęboką ciszę, itp.?
***
Trzeba przyznać, że artyści poradzili sobie znakomicie z tymi trudnościami. Jednym z pierwszych polskich malarzy Tatr był Jan Niepomucen Głowacki rysując delikatne i oszczędne pejzaże górskie.
Tatry obrali za temat swoich prac Wojciech Gerson, Aleksander Kotcis, Leon Wyczółkowski, Władysław Ślewiński, Jan Stanisławski, Zofia Stryjeńska, Władysław Skoczylas, Tadeusz Makowski, Tadeusz Kulisiewicz, Antoni Kenar czy Rafał Malczewski i inni. Ci malarze, aczkolwiek natchnieni tatrzańskim pejzażem i sztuką ludową byli dalecy od imitacji natury lub stylizacji kultury ludowej. Wręcz przeciwnie, każdy z wymienionych wniósł swój własny wkład w interpretację tego fascynującego zakątka Polski, wzbogacając naszą kulturę narodową.
Jednym z najoryginalniejszych twórców, ale ciągle niedocenianym był Rafał Malczewski, syn jednego z najwybitniejszych malarzy polskich Jacka Malczewskiego.
Rafał Malczewski (1892 – 1965), malarz, rysownik, pisarz, felietonista, taternik i narciarz, znakomity popularyzator Tatr wypracował własny styl przedstawiania pejzażu górskiego. Możemy to prześledzić na podstawie jego dzieła Góral z owcami. (slajd z intern obrazu)
Ten obraz ma wyraźnie zaznaczone trzy plany. Na pierwszym widzimy postać górala z fujarką, zapewne juhasa i stado pasących się owiec. Drugi plan stanowi fragment wysokogórskiej hala, chatka, być może bacówka na tle turni. Trzeci plan to malowniczo rozświetlona panorama górska i błękitne niebo. Kompozycja obrazu, po wyraźnym trójkącie oddzielającym poszczególne plany uzupełniona jest w prawym dolnym rogu fragmentem wody, zapewne jednego z licznych stawów tatrzańskich. Zwraca uwagę oryginalna kolorystyka pozwalająca uwypuklić najważniejsze fragmenty dzieła. Malarz posłużył się tu ostrymi, nieprzetrawionymi na palecie farbami olejnymi.
W tym jednym dziele artysta zawarł tyle informacji, które dobremu poecie wystarczyłyby na pokaźny poemat, a prozaikowi na powieść.
***
Jeszcze przed innymi trudnościami stanęli muzycy nawiązujący do pejzażu tatrzańskiego. Musieli rozwiązać problem: w jaki sposób przedstawić to, co widzialne na dźwięki słyszalne. Wśród wielu kompozytorów biorących na warsztat ten temat jednym z najwybitniejszych był Stanisław Moniuszko (1819 – 1822), kompozytor, dyrygent i pedagog, twórca 9 oper, 3 baletów, 6 operetek, 5 kantat, 1 Mszy, 3 uwertur koncertowych i wielu utworów kameralnych.
Moniuszko to kompozytor pięknych melodii i bel canta, który, nawiązując do folkloru polskiego wprowadza charakterystyczną dla naszego kręgu kulturowego rytmikę tańców: mazura, krakowiaka i poloneza, a prostota języka muzycznego łączy się z wysokimi walorami artystycznymi. Część tej twórczości, głównie opery i balet znana jest co najmniej na 4 kontynentach.
Jednym z największych osiągnięć Moniuszki jest czteroaktowa opera Hala do libretta Włodzimierza Wolskiego. Kompozytor wspiął się na najwyższy kunszt muzyczny rozsławiający jego imię na całym świecie. Szczególnie przejmująco brzmią partie Halki i Jontka, który w arii Szumią jodły na gór szczycie, wypowiadając swój żal do Hanki, nie tylko w słowach nawiązuje do pejzaży Tatr. Słyszymy w tej arii szum halnego wichru a wyobraźnia pod wpływem muzyki dyktuje tam wizję dramatu, którym kończy się opera.